O co w tym wszystkim chodzi?

Dostęp do niedostępnego

Chciałoby się zobaczyć więcej z kolekcji, która rozrastała się wprawdzie od niedawna, bo od lat 80. XX wieku, ale zawiera dzieła ponad stu osób artystycznych, zarówno tych zmarłych, jak i wciąż żyjących. Dostęp do zbiorów, obecnie mocno ograniczony, dał się także odczuć na wystawie UAPoteka… o kolekcji Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu w Galerii Śluza, gdzie niewielka przestrzeń nie pozwoliła na rozwinięcie skrzydeł kuratorom w zakresie liczby eksponowanych dzieł. Jak to jednak bywa z ograniczeniami – stymulują często kreatywność, wymuszając poszukiwania sposobów na ich przekroczenie.

Idea przewodnia obecnej wystawy koncentruje się bowiem nie tylko na samej kolekcji, lecz także na sposobach jej prezentacji i refleksji nad możliwościami jej wykorzystania w przyszłości. Stąd symboliczny trójpodział czasowy: ekspozycję podzielono na czas przeszły, teraźniejszość i przyszłość, wykorzystując do tego celu prace Marka Glinkowskiego z cyklu Dylematy. Na czerwonych planszach umieszczone zostały słowa-klucze związane z tymi umownymi czasowymi przestrzeniami („Dziedzictwo”, „Jestem” i „Będę”).

Oko pamięci

Dziedzictwo każe się zastanowić nad artystycznym spadkiem: jego rolą tożsamościową, odpowiedzialnością za nie oraz możliwymi sposobami jego wykorzystania. Pierwszą część wystawy stanowi interesująca „twórczość o twórczości”. Można tu zobaczyć fotograficzne portrety artystów związanych z kolekcją autorstwa Marii i Zbigniewa Wołyńskich (w tym jej inicjatora, byłego rektora uczelni Stanisława Teisseyre’a), pojedyncze prace malarskie, materiały wideo przedstawiające m.in. etapy przygotowywania wystaw czy listę najważniejszych nazwisk darczyńców. Owa część dowodzi, że osoba i jej dorobek istnieją tylko wtedy, gdy znajdą się w polu widzenia, w czułym oku pamięci. Zderzenie liczby tych nazwisk i zdjęć z ascetycznością wystawy daje wyobrażenie o tym, jak łatwo zaprzepaścić dziedzictwo i jakie są potrzeby przyszłości.  

W tej części widz zobaczy ścianę zapełnioną dziełami Dawida Marszewskiego. Na swój użytek nazywam ją Ścianą Płaczu, bo tematyka twórczości artysty wiąże się w większości z tragediami, katastrofami i wojnami na świecie. Oglądanie rozpocząć trzeba jednak od innej ściany, na której mamy Loading – malarskie przedstawienie charakterystycznego kółeczka kręcącego się na ekranie komputera przed załadowaniem systemu. W tym kontekście poszczególne prace stają się niejako zrzutami z ekranu urządzenia elektronicznego, które przynosi nam codzienną porcję sensacji i pseudoinformacji ze świata, by zapewnić „klikalność” cyfrowym gigantom. Zachęcam jednak do wejścia „pod skórę” obrazów i skonfrontowanie ich z tytułami, które nie bez powodu urywają się na ostatnim słowie, jak to się często dzieje w portalowych lidach. I tak Raport na temat zmian klim… to wyłaniające się z szarości plamy błękitu. Nowa wojna na Bliskim Wschodzie wisi w powie… przedstawia lecące już samoloty bojowe, a Plan pokojowy dla Bliskiego Wsch… to wielowarstwowe, gęste mazajki, poza którymi nic nie widać. Asad w rosyjskiej TV: w Syrii nie ma wojny to obraz z cienkim paskiem, na którym coś miało być przedstawione (nie da się rozpoznać, co), a reszta płótna jest całkowicie zamalowana. Przykłady można mnożyć. Przy tej ścianie warto postać, wejść w szczegóły, pozwolić, by zrodziła się refleksja. Wiele tu nieoczywistości.

Obok pojedynczych dzieł Piotra C. Kowalskiego, Magdaleny Abakanowicz, Anny Goebel i Teresy Pągowskiej, które zaledwie sygnalizują bogactwo ich twórczości, mamy także multimedialną pracę Rozalii Ogonowskiej, będącej interpretacją pieśni ludowej. Wideo składa się z 575 kadrów malowanych bezpośrednio na taśmie celuloidowej. Animacja tych intensywnie barwnych obrazów, z muzyką w tle, stwarza niepowtarzalny nastrój, jakbyśmy słyszeli głosy przeszłości. A kuratorzy, poświęcając jedno pomieszczenie wyłącznie kobiecej twórczości, uczynili to w geście rehabilitacji – prac kobiet w kolekcji UAP jest bowiem stosunkowo niewiele.

Gdzie jesteśmy

„Jestem” odnosi do rzeczywistości, w której obecnie żyjemy, ale także do teraźniejszej, jak piszą kuratorzy, „wielogłosowości” artystycznej – różnorodności języków i mediów. Znajdziemy tu Pejzaże 3 Tomasza Wilmańskiego, Piotra Potworowskiego Stateczek, fotografie Janusza Marciniaka dokumentującą instalację na Pływalni Miejskiej w Poznaniu „Atlantyda”, Pola uczuć Andrzeja Bobrowskiego czy instalację Piotra Szwieca Na kościach ich zbudujesz. Zespół kuratorski dodał do prac komentarze dla zwiedzających, szukając w nich metafor dla kwestii związanych z kolekcją. Na przykład Stateczek miałby być metaforą zbioru, „który nie jest zamkniętą całością, lecz pozostaje w ciągłym ruchu i rozwoju”, a Pola uczuć miałyby formą przypominać „nawarstwiony kurz, który gromadzi się na przechowywanych w magazynach dziełach”. Komentarze tego rodzaju mogą oczywiście mieścić się w kuratorskim „temacie przewodnim”, jednak jako odbiorczyni wystawy czułam opór przed taką ograniczającą interpretacją. Pola uczuć odnoszą nas przecież do świata o wiele szerszego i pozamaterialnego, głęboko ludzkiego, a Stateczek – wyglądający raczej jak wrak okrętu – bardziej niż o ruchu czy rozwoju zdaje się mówić o czymś, co umarło. Podejmując się tej ostrożnej krytyki, nie chcę prowadzić bitwy na interpretacje, chodzi mi raczej o niebezpieczeństwo zawężania spektrum percepcji odbiorcy. Kuratorski temat nie musi być tematem widza, który przychodzi, by wejść w kontakt z dziełem – tu rodzi się pytanie, czy czasami kurator nie stawia siebie i swojego wystawienniczego pomysłu ponad sztuką (taki zarzut formułują często sami artyści). Co do komentarzy – być może lepszym rozwiązaniem byłoby formułowanie na bazie wiedzy kuratorskiej poszerzających horyzont pytań?

Odsłanianie przyszłości

„Będę” buduje pomost w przyszłość, zapraszając do refleksji nad rozwojem, ale też możliwymi sposobami funkcjonowania zbiorów, które da się wyobrazić i zaprojektować. Ta część może być zaskoczeniem dla odbiorców, ale także zaproszeniem do aktywnego udziału w tworzeniu przyszłości kolekcji. W ostatnim pomieszczeniu mamy stół, na którym leżą kartki i ołówki, a w krótkim tekście organizatorzy wystawy zachęcają odwiedzających do zapisywania komentarzy oraz pytań, na które zespół kuratorski sukcesywnie odpowiada.  Powstaje w ten sposób „żywe archiwum dialogu”. To świetny pomysł, by dowiedzieć się, jak myślą odbiorcy, co jest dla nich niejasne, jak widzą sposób wyeksponowania dzieł. A pytania są różnej natury, często bazowe, być może irytujące dla znawców: co to jest kuratorstwo, dlaczego nie ma podpisów bezpośrednio pod pracami, a nawet… o co chodzi w tej wystawie. Podjąć dialog z pozaakademickimi miłośnikami sztuki lub przypadkowymi widzami, to być może jedno z najważniejszych zadań zespołu studentów, który tę wystawę przygotował. Taki proces może być zasypywaniem głębokiej fosy pomiędzy hermetycznym środowiskiem artystycznym i kuratorskim a wielością światów osób odwiedzających ekspozycje i – niestety, jakże często – ich poczuciem zagubienia w instytucjach prezentujących sztukę. Od tego, na ile poważnie przyszłe osoby zajmujące się kuratorstwem podejdą do problemu, zależy w dużej mierze to, czy odbiorcy przeżyją w takim miejscu coś wartościowego, czy – zrażeni hermetycznym językiem, czasem nudą, czasem brakiem podpory merytorycznej – nigdy już więcej w takie miejsce nie wrócą. Do stracenia jest wiele – czasy rozwiniętego internetu odbierają powoli widzów „analogowym” formom prezentacji sztuki. O odbiorcę trzeba zabiegać, oferować mu edukację, ale także wchodzić z nim w autentycznie partnerski dialog.


UAPoteka… o kolekcji Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu
Galeria Śluza, Poznań
24.04. – 21.06.2026.
Kurator: Marcin Szeląg

Zobacz także:

Wystawa wdrożeniowo/studyjnie

Podobno ikona neoplastycyzmu, czyli fotel czerwono-niebieski Gerrita Rietvelda był pierwotnie czarno-biały. Jednak charakterystyczne barwy, które zostały mu nadane kilka lat później przylgnęły do...