Piękno kontra zwycięstwo

Na wystawie zbiorowej STart – humanistyczny wymiar sportu w twórczości artystów UAP ze zbioru prac rzeźbiarskich i graficznych wyłania się złożony obraz relacji zachodzących między takimi zjawiskami, jak rywalizacja, aktywność fizyczna, spędzanie czasu wolnego, sztuka czy poszukiwanie piękna. Dzieła artystów z Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu przypominają nam, że w takiej sieci zależności miejsce twórcy nie polega li tylko na komentowaniu sportu.


STart – humanistyczny wymiar sportu w twórczości artystów UAP | Wystawa zbiorowa
Galeria (-1) Polskiego Komitetu Olimpijskiego
Centrum Olimpijskie im. Jana Pawła II
ul. Wybrzeże Gdyńskie 4, Warszawa
27.02–18.04.2021
kurator: Rafał Kotwis


– Wpadliśmy na pomysł, aby w tytule wystawy wybrzmiało słowo ART. STart zawiera w sobie niejako dyscyplinę sztuki, odwołując się zarazem do sportu – tłumaczy prof. Rafał Kotwis, kurator wystawy. To stwierdzenie wydaje się proste, lecz uruchamia proces skłaniający nas do odsłonięcia sygnalizowanych przez nie, bardzo głębokich w istocie zależności. Z pewnym zdziwieniem można uzmysłowić bądź przypomnieć sobie, iż aktywność artysty i sportowca nie tylko sporo dzieli, ale i tak naprawdę wiele łączy. Paul Taylor w studium A Comparative Philosophy of Sport and Art stwierdza: „(…) sport jest autoteliczny – aktywnością nie podejmowaną z powodu jakiegokolwiek instrumentalnego celu, lecz dla samej przyjemności tej aktywności” oraz „Tak jak w przypadku sportów – dzieła sztuki są autoteliczne. Bo tak jak sporty istnieją po to, by w nie grać dla samej gry, tak dzieła sztuki są po to, by je oglądać (bądź doświadczać w inny sposób) dla samego oglądania (lub doświadczania) ich”1. W pracy tego filozofa odkryłem doskonały przewodnik po wystawie STart…, polu eksploracji styku sportu i sztuki, szeroko zakreślonym przez Rafała Kotwisa.

– Zwróciłem się z zaproszeniem do moich koleżanek i kolegów z Wydziału Rzeźby oraz Wydziału Grafiki i Komunikacji Wizualnej UAP. Zaznaczyłem, że aby wziąć udział w wystawie, będą musieli stworzyć nowe prace dedykowane formule sportu. Pozostawiłem jednak bardzo otwarte podejście do tej tematyki. Mogli zrealizować prace dotyczące zarówno konkretnego obiektu sportowego, jak i samej idei sportu czy elementów związanych także i z rzeczami pozasportowymi, przekraczającymi aspekty konkretnych dyscyplin i działań sportowych. Jedynym warunkiem było połączenie tematu dzieła ze sportem – relacjonuje prof. Kotwis. – Jestem zadowolony z wybrania właśnie takiego rozwiązania. Często mamy do czynienia z sytuacją, że artyści doszukują się pewnej tematyki w już zrealizowanych przez siebie pracach – szukając pośród nich tych, które być może będą pasować do problematyki ujętej w zaproszeniach. Ja po doświadczeniu wielu różnych wystaw chciałem tego uniknąć i przygotować ekspozycję z „czystym tematem” – prac o pewnym poziomie artystycznym. Uważam, że moje koleżanki i koledzy stanęli na wysokości zadania – dodaje.

Galeria – 1 Polskiego Komitetu Olimpijskiego znajduje się pod holem głównym budynku Centrum Olimpijskiego. – Gdy przygotowywałem ekspozycję w oparciu o schematy i zdjęcia, obawiałem się tej przestrzeni, bo nie jest ona łatwa pod względem aranżowania w niej wystaw. Sporo się w niej „dzieje”: podłoga ma kształt okręgu, a przy tym w pomieszczeniu jest dużo słupków, znajdują się również w niej okna. Jednak po przybyciu na miejsce odkryliśmy, że ta przestrzeń na żywo wygląda zupełnie inaczej, ma w sobie ukryty spory potencjał i cechuje ją pewna nuta nowoczesności. Ekspozycja wymagała od nas dużo pracy – szczególnie pod względem dostosowania oświetlenia czy korytarza. Zdjęcia z dokumentacji wystawy nie oddają jednak tego, w jaki sposób prace działały na publiczność w galerii – relacjonuje Kotwis.

Tych, których sport dotąd nie interesował, przekonać może do niego ukryty w nim potencjał perswazyjny. Jest on bowiem również sposobem na prowadzenie „miękkiej” edukacji równościowej, zderzając wyobrażenia i uprzedzenia względem różnych grup i ras. Do tego aspektu zawodów odwołuje się Tomasz Drewicz w instalacji rzeźbiarskiej All Together Now, w którejumieścił w jednej linii osiem konturowych sylwet biegaczy, przedstawionych w różnych stadiach biegu. Każda z nich została pokryta innym kolorem. Barwy pochodzą od „tęczowej flagi”, a konturowy charakter samych postaci odwołuje się do kół na fladze olimpijskiej. Drewicz przypomina w ten sposób, iż w zawodach sportowych obowiązuje zasada równych praw. Sprawiedliwej oceny zawodników dokonuje się wyłącznie ze względu na ich fizyczne zdolności. Paul Taylor przestrzeń rozgrywek sportowych określa bastionem sprawiedliwości – stwierdzając, iż „(…) społeczne czy rasowe uprzedzenia nie mają oddziaływania na arenę sportową”2. Oglądanie bądź udział w sporcie może mieć zatem walor edukacyjny. Sprawiedliwe reguły rozgrywek sprawiają, iż wszelkie fałszywe uprzedzenia grup dominujących wobec osób postrzeganych przez nie za gorsze zostają podważone w konfrontacji z rzeczywistością uczciwej gry.

Autorzy wielu z prac prezentowanych na wystawie podjęli dialog z antykiem greckim, gdy sport był jednym z głównych motywów w sztukach wizualnych. Martyna Pająk w Najlepszej pokryła złotą farbą rzeźbę doskonałego ciała sportowczyni. W tym obiekcie połączyła dwa aspekty zawodów sportowych, które zazwyczaj zdają się nie do pogodzenia. Taylor pisze o nich tak: „Porównując purystę oglądającego sport dla jego estetycznej wartości i fana głównie zainteresowanego tym, kto wygra, moglibyśmy spytać, który z nich jest bliższy naturze sportu. Jeśli stwierdzimy, że purysta, to zmniejszymy przepaść między sportem i sztuką uznając, iż głównym zainteresowaniem w sporcie – tak, jak w sztuce – cieszy się jego zdolność dawania estetycznej satysfakcji. Gdy z kolei powiemy, iż fan jest bliższy sedna sportu, to założymy, że wartości oferowane odbiorcy przez sport i sztukę znacząco się różnią”3. Martyna Pająk uzupełnia ten problem o kwestie seksizmu, nierówności płciowej w sporcie. Na rzeźbach starogreckich przedstawiano wyłącznie męskich sportowców. Dziś w olimpiadach biorą udział także kobiety, a ich fizyczna doskonałość również może być źródłem (wyzbytego seksualizacji) zachwytu artystów i artystek. Samo pomalowanie rzeźby na złoto może być z kolei odwołaniem do sztucznego, anachronicznego wyobrażenia o antyku, wciąż pokutującego w zbiorowej wyobraźni. Upływ czasu starł z obiektów architektury i rzeźby warstwę pokrywających je, nierzadko krzykliwych kolorów, a słynne, pokryte złotem posągi przepadły bądź zostały przetopione. Pająk symbolicznie stworzyła niemożliwe dla starożytności przedstawienie kobiety jako sportowczyni. Ukazała ją w formie anonimowego, pozbawionego głowy torsu. Komentuje w ten sposób nasz niepełny ogląd historii (i poddanych ‘dekapitacji’ rzeźb antycznych), z której kobiety usunięto – bądź odmawiano im praw, w tym i do czynnego uczestniczenia w zawodach sportowych. Problem seksizmu jest wciąż obecny w sporcie, przejawiając się choćby w debatach na temat kuriozalnych przepisów stanowiących w niektórych dyscyplinach, że sportowczynie muszą nosić bardzo skąpe stroje. Najlepszej obojętny jest jednak uprzedmiotawiający ją wzrok męski i w chwale prezentuje swą fizyczną doskonałość.

STart przypomina też o fascynacji ciałem ludzkim znajdującym się w ruchu, którą artyści dzielą z widzami sportu. Podjęcie tego niewyczerpanego tematu sztuki przez twórcę pozwala na osiągnięcie u widza obiektywnego zachwytu. Tak uczynił Marcin Radziejewski w pracy Pływak III i Igor Mikoda w rzeźbie Diver. Pokazują oni, jak skrajnie różnie może przejawiać się zainteresowanie rzeźbiarzy figurą skoczka pływackiego. Radziejewskiego interesuje śledzenie smukłości i subtelności linii naprężonego ciała, które osiągając granice fizycznych możliwości, prawie że przeistacza się przed nami w figurę dla człowieka wręcz nienaturalną. Mikoda to z kolei artysta zajmujący się dekonstrukcją fizycznej powłoki humanoida zamieszkującego Ziemię, metodycznie sprawdzającego jego parametry i oglądającego poszczególne części składowe tak postrzeganej biomaszyny. Stąd w Diver stawia na oddanie naprężeń poprzez „pęknięcia” w ekspresyjnej, niesymetrycznej bryle napiętego do granic ciała, w której jakże nieharmonijnie rozłożenie „mięśni i mięsa”, ekspresyjna nerwowość wywołują w odbiorcy ekscytację pomieszaną z niepokojem. Umieszczenie tego obiektu na podstawie w formie słupka ze skalą numeryczną łamie tragiczną niedoskonałość cielesności matematycznymi pomiarami ludzkich osiągów – zawsze niesatysfakcjonujących i oddających niemożliwość osiągnięcia skoku (działania) idealnego. Z kolei w rzeźbie Napięcie Norbert Sarnecki opracowuje ludzkie ciało do skrótowej, minimalistycznej i przeestetyzowanej formy, stającej się prawie że znakiem graficznym.

Rafał Kotwis – artysta operujący drukiem 3D – zaprezentował na wystawie nieoczywistą pracę Polemon’s 21. Przenikają się w niej kwestie rywalizacji, historii olimpiady sięgającej czasów antycznych, poszukiwania kategorii piękna przez twórcę XXI wieku, podejmującego refleksję nad tym, jak można o tym pięknie mówić i go poszukiwać we współczesnym świecie sztuki. Praca Kotwisa wymaga od widza odnalezienia odpowiedniego punktu widzenia, z perspektywy którego czytelne stanie się, ukryte w tej bryle, przedstawienie grupy biegaczy, ujętych z profilu.  – Zrobiłem formę, do której ktoś podchodzi, ogląda ją i pyta: „co to jest?”. Trzeba stanąć w odpowiednim punkcie – i dopiero wtedy pojawi się obraz. Chciałem nawiązać nowoczesną formą do tradycji olimpiady i jej początków. Sięgnąłem do charakterystycznego, antycznego motywu czterech biegaczy z amfor panatenajskich. Ten wzór posłużył mi do stworzenia modelu trójwymiarowego. Znalazłem informację, że w roku 21 – a więc dokładnie dwa tysiące lat temu – Polemon wygrał igrzyska w Atenach. Stąd tę grupę biegaczy nazwałem na cześć olimpijczyka sprzed dwóch tysiącleci – objaśnia.

Zdaniem Taylora jedną z uderzających różnic między zawodami sportowymi i dziełami sztuki jest ich względna trwałość. Wybrane rozgrywki sportowe – nawet, jeśli zostają uwiecznione – nie cieszą się zbyt długo uwagą, a na pewno nie trwa ono dekadami. Przynoszą zazwyczaj tylko krótką chwałę, a rejestracje minionych zdarzeń sportowych posiadają dość ograniczoną grupę zainteresowanych odbiorców. W przypadku dzieł sztuki jest wręcz przeciwnie. Nie prowadzi się obecnie debat o osiągnięciach sportowców olimpiad w starożytnej Grecji, lecz prace artystów z tamtych czasów wciąż pozostają ważnym punktem odniesienia w świecie sztuki. W Polemon’s 21 Kotwis z jednej strony przypomina o zwycięzcy igrzysk z 21 roku, wydobywając jego nazwisko z zapomnienia, a z drugiej sygnalizuje, jak niewiele dziś wiemy o tej osobie.

Osobne miejsce na wystawie zajmuje poruszająca rzeźba Izabeli Grudzińskiej Balto nie jest pewien, czy wygrał. Artystka, tworząc bardzo intymny portret charta wyścigowego, podjęła problematykę animal studies w świecie sportu. „Kariera” psów-sportowców jest krótka i często kończy się niezwykle brutalnie. Gdy zwierzę doznaje kontuzji bądź przestaje satysfakcjonująco radzić sobie w wyścigach, zwykle jest po prostu zabijane. Charty rozpoczynają życie zawodowe w wieku półtora roku, a kończą je najczęściej gdy mają cztery lata, spędzając większość z tego czasu w ciasnych klatkach. Wyścigi, odbywające się zwykle dwa razy w tygodniu, są dla nich olbrzymim wysiłkiem. Nadgarstki i dolne części ich kończyn znoszą do 150 kg nacisku. To obciążenie sprawia, że do regeneracji kości kończyn dochodzi w czasie 7-10 dni po wyścigu – i stąd łatwo zrozumieć, dlaczego te zwierzęta doznają tak wielu kontuzji. Aby ocalić charty od śmierci, specjalne grupy ratownicze przyjmują porzuconych, psich sportowców. Grudzińska wybrała na temat portretu jednego z takich „medalistów”, sygnalizując tragizm i absurdalność jego kariery sportowej – w dużej mierze zapewne dla niego niezrozumiałej. Czy zwycięzcą może być ten, który nie pojmuje natury swych zmagań, a przy tym jest traktowany instrumentalnie i nie wynosi żadnych korzyści z osiągniętych sukcesów, lecz nawet wręcz przeciwnie – w przyszłości może czekać go makabryczny los? Misterne wykonanie przedstawienia głowy Balto w białym gipsie akcentuje subtelność i wrażliwość bohatera, a umieszczenie obiektu rzeźbiarskiego na kamieniu sygnalizuje ciężar zwierzęcego losu, uwikłanego w bezduszne zabawy człowieka. Widz pracy Grudzińskiej zostaje sprowokowany do pytania o podmiotowość zwierząt, przeżywane przez nie emocje i zadawane im cierpienie.

Obok obiektów rzeźbiarskich, na ekspozycji STart znalazła się też grupa czternastu plakatów. Ta forma graficzna jest reprezentowana tak licznie i na tak wysokim poziomie, gdyż od lat pozostaje bez wątpienia jedną z głównych forte uczelni (i stąd wcale nie dziwi prężne działanie Galerii Plakatu i Designu w Muzeum Narodowym w Poznaniu). Poznańscy plakaciści są mistrzami operowania skrótem i metaforą wizualną. Ich współpraca z miejskimi instytucjami sprawia, że stolica Wielkopolski ma doskonałe plakaty reklamujące wydarzenia kulturalne, a ich niezapomniane projekty przeszły już do historii tej sztuki. W zasadzie wybór prac na wystawę mógłby stać się dobrym przykładem tego, jak jeden temat może zostać wszechstronnie opracowany w plakacie. Jego społeczny wymiar reprezentuje na wystawie Eugeniusz Skorwider projektem SPORT, w której zestawia to słowo ze znakiem STOP, dopisując u dołu projektu napis DOPING. Bardzo dobrze znany w Polsce z plakatu społecznego i politycznie zaangażowanego Szymon Szymankiewicz w Maratonie rowerowym 200 minut demonstruje swoje mistrzowskie opanowanie prostej formy – w tym przypadku korzystając z możliwości oferowanych przez liternictwo. Piotr Marzol, którego ceni się za piękno ascetycznych plakatów teatralnych, w równie wyrafinowany sposób operuje w Gambicie symboliką szachownicy i metaforą szachów jako brutalnej wojny. Dlaczego, jeśli nie są one aktywnością angażującą całe ciało, to oficjalnie uznaje się je za dyscyplinę sportową? Być może dlatego, że ze strony publiczności budzić też mogą (zaskakująco) dużo emocji. Ostatnio szerszej publiczności mógł uświadomić ten aspekt miniserial Gambit królowej. Natomiast Agata Kulczyk w swoim projekcie Taste Tokyo sięga po czytelne symbole japońskiej kultury kuchni, komponując na talerzyku kawałki sushi w formę przypominającą flagę olimpijską. Bardzo znacząco na tej wystawie wyróżnia się plakat Radosława Włodarskiego XII Biennale Grafiki Studenckiej „Przeciwciała”. Przedstawił na nim parę mierzących się ze sobą piłkarzy. Pozornie może się wydawać, że artyści nie biorą udziału w takich grach, jak sportowcy, lecz w świecie sztuki trwa między nimi rywalizacja. Obie grupy walczą w istocie o podobne sprawy – uznanie i prestiż czy dający się mniej lub bardziej wymiernie określić sukces. Różnica polega jednak na tym, że gry sportowców odbywają się na jasnych zasadach i na oczach widowni, a rywalizacja artystów, zdobywanie przez nich wysokiej pozycji ma często dość zagadkowy przebieg – stąd środowisko postuluje o większą „transparentność” procedur i konkursów, w których biorą udział jego członkowie.

Wybór rzeźb i plakatów był podyktowany założeniem, że te dwie dyscypliny nie konkurują z sobą w taki sposób, jak ma to miejsce w przypadku malarstwa i rzeźby, więc mogą dobrze się dopełniać. – Pomiędzy nimi pojawiły się z kolei hologramy, które jako płaskie prace 3D były łącznikiem pomiędzy pracami trójwymiarowymi a płaszczyznami plakatów – wyjaśnia prof. Kotwis.

Samo hasło wystawy okazało się na tyle atrakcyjne, że jesienią 2021 roku odbyła się druga ekspozycja o podobnym tytule. Biuro Programu „Niepodległa” przygotowało projekt START. Wystawa rzeźb wybitnych polskich olimpijczyków. Złożyły się na nią wydruki 3D postaci „polskich olimpijczyków i paraolimpijczyków, sportowców i trenerów”, które ustawiono w Parku Olimpijskim Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Te figury naturalnej wielkości wykonano – tak, jak uczynił to Tomasz Drewicz w pracy All Together Now – w różnych kolorach, odwołując się do kolorowych dysków na fladze olimpijskiej. Zresztą – ich podstawy wykonano właśnie w formie nawiązującej do olimpijskich kół.


  1. Paul Taylor, A Comparative Philosophy of Sport and Art, Palgrave Macmillan: Cham 2021, s. 6, 86 []
  2. Tamże, s. 136. []
  3. Tamże, s. 31. []

Zobacz także:

Stan zero

Prezentowana w Muzeum Ok...

Po dwóch stronach drogi

Świat, który uleciał na grzbiecie krowy to krótkometrażowy film animowany Wojciecha A. Hoffmanna, którego recepcja – ze względu na jego oryginalną, unikalną formę – znacznie przekracza...