Poza ramami – Festiwal Obrazu 2026

Druga edycja Festiwalu Obrazu potwierdza ambicje organizatorów, by stworzyć wydarzenie wykraczające poza ramy tradycyjnego przeglądu malarstwa. Choć centralnym punktem programu pozostaje konkurs Nowy Obraz / Nowe Spojrzenie, równie istotną rolę odgrywają wydarzenia towarzyszące, które poszerzają pole refleksji nad współczesnymi sztukami wizualnymi. Tegoroczna odsłona festiwalu została podzielona na dwa bloki – pierwszego dnia odbyły się wydarzenia poświęcone twórczości studenckiej, natomiast drugi dzień poświęcony był motywowi odwagi. W przestrzeniach rozsianych po całym Poznaniu odbyły się wykłady, panel dyskusyjny, koncert, instalacje multimedialne oraz cztery wystawy, które na różne sposoby podejmowały próbę redefinicji klasycznego malarstwa.

Pomimo lęku

„Cykl o odwadze” odzwierciedla rozmaite interpretacje tego pojęcia i związanych z nim postaw. Punktem wyjścia dla zespołu kuratorskiego była refleksja nad sztuką podejmującą tematy powszechnie uznawane za trudne, odnoszące się do bolesnych doświadczeń osobistych i zbiorowych. Za odważne z ich strony można uznać stwierdzenie, że sztuka zaangażowana pozostaje dziś w kontrze do dominujących tendencji kultury. Nie mniej odważne wydaje się również podjęcie tak wielowymiarowego zagadnienia w tak licznym gronie: czterech osób kuratorskich (Agnieszka Sowisło-Przybył, Monika Korona, Jakub Matusewicz, Monika Szczygieł) oraz siedemnastu osób artystycznych (Maciej Andrzejczak, Marcin Berdyszak, Tomasz Drewicz, José Manuel Jiménez Muñoz, Tomasz Kalitko, Celina Kanunnikava, Monika Korona, Rafał Łubowski, Janusz Marciniak, Joanna Marcinkowska, Dawid Marszewski, Jakub Matusewicz, Anna Morysewicz, Tomasz Opania, Agnieszka Sowisło-Przybył, Monika Szczygieł, Mikołaj Thiel). W efekcie otrzymujemy jednak przede wszystkim zderzenie mnogich perspektyw, doświadczeń i języków twórczych, a także niemal całkowite wyczerpanie samego tematu.

Odwaga ujawnia się tu nie tylko w podejmowanych przez osoby artystyczne wątkach, lecz także w formalnych sposobach ich prezentacji. W niewielkiej przestrzeni Poczty ArtSpace zgromadzono prace wykraczające poza tradycyjne ramy malarstwa oraz przełamujące technologiczne konwencje. Dzięki temu wystawa nie ogranicza się do narracji o odwadze, lecz staje się również polem eksperymentu formalnego, na którym różnorodne strategie artystyczne wzajemnie się dopełniają i wchodzą ze sobą w dialog.

Ważnym kryterium doboru prac stała się dla zespołu kuratorskiego kwestia społecznego zaangażowania, empatii wobec grup marginalizowanych oraz podejmowania tematów osadzonych w aktualnym kontekście politycznym. Wśród prezentowanych realizacji znajdują się dzieła, które w bezpośredni sposób odnoszą się do konkretnych wydarzeń rozgrywających się zarówno tuż za naszą granicą, jak i w odległych częściach globu. Tego rodzaju prace nie pozostawiają odbiorcy dużego pola do swobodnych interpretacji, lecz świadomie kierują uwagę ku określonym problemom społeczno-politycznym.

Pracę O bezsenności wojny Jakuba Mateusiewicza trudno opisać jako otwartą na dowolne odczytania. Artysta posługuje się symbolami jednoznacznie nawiązującymi do konfliktu na Bliskim Wschodzie, wskazując, że za ludzką tragedią i indywidualnym cierpieniem kryją się również decyzje polityczne oraz mechanizmy władzy. Praca nie tyle opowiada o wojnie jako abstrakcyjnym doświadczeniu, ile przypomina o jej konkretnych przyczynach i konsekwencjach.

Równie klarowną strategię odnajdujemy na płótnie Tomasza Kalitki. Pogrzeb zawiera symbolikę łatwo rozpoznawalną w naszym kręgu kulturowym – bez trudu identyfikujemy postacie duchownych i wojskowych, a wraz z nimi cały bagaż znaczeń związanych z instytucjami religii, państwa czy pamięci zbiorowej. Innowacyjność tej pracy nie wynika jednak z samego doboru motywów, lecz z ich kompozycyjnego opracowania. To właśnie relacje pomiędzy postaciami, sposób budowania przestrzeni oraz nieoczywiste elementy tła wpływają na odbiór całości, nadając przedstawieniu wieloznaczny i niepokojący charakter.

Przykładem tego, jak czytelne stały się we współczesnej kulturze symbole opresji, przemocy i konfliktu, są także prace Władza Celiny Kanunnikavy oraz Kapok – fragment Mobilnego pomnika uchodźców. W obu przypadkach zastosowanie pojedynczego elementu okazuje się wystarczającym środkiem wyrazu. Drut kolczasty i kamizelka ratunkowa funkcjonują dziś jako znaki natychmiast rozpoznawalne, odsyłające do doświadczeń granicy, wykluczenia czy przymusowej migracji. Artyści nie potrzebują rozbudowanej narracji ani dodatkowych komentarzy – siła oddziaływania tych prac wynika właśnie z oszczędności środków oraz społecznie utrwalonych skojarzeń, które uruchamiają się niemal automatycznie w kontakcie z dziełem.

Moją uwagę zwróciła szczególnie Jenga Agnieszki Sowisło-Przybył. Popularna gra polega na ostrożnym manipulowaniu drewnianą konstrukcją wieży: wyjmowaniu kolejnych klocków i układaniu ich na szczycie w taki sposób, by całość nie runęła. Sama mechanika gry, oparta na jednoczesnej dekonstrukcji i konstrukcji, stanowi wdzięczny punkt wyjścia dla wielu interpretacji artystycznych. Sowisło-Przybył pokryła część klocków przedstawieniami rakiet bombowych namalowanych na jaskrawych, kolorowych tłach. W obrębie instalacji elementy te leżą lub stoją naprzemiennie z klasycznymi klockami do gry. Nie tworzą jednak stabilnej, przemyślanej konstrukcji, lecz sprawiają wrażenie przypadkowo rozrzuconych fragmentów. Nad intensywnie oświetloną instalacją czuwa wysokie, osadzone w cieniu płótno na wzór powiększonego klocka: niebieska rakieta na czarnym tle. Zestawienie wizerunków broni z grą reklamowaną przez producentów jako odpowiednią dla dzieci od szóstego roku życia jest zabiegiem, który w naturalny sposób silnie oddziałuje na emocje odbiorcy. Znajomość zasad gry, której celem jest budowanie coraz wyższej wieży, w połączeniu z rozrzuconymi elementami instalacji przywodzi na myśl katastroficzne obrazy ruin i zgliszczy budynków po atakach rakietowych. Ponieważ taka interpretacja niewiele ma wspólnego z odwagą, a raczej budzi niepokój, zaczęłam zastanawiać się, gdzie właściwie znajduje się połączenie z tematem przewodnim wystawy. Kolorowe tła, na których artystka umieściła modele rakiet, wydały mi się zabiegiem celowo infantylizującym. Sama gra, choć znacząco przekształcona przez kontekst pracy, nie traci swojego pierwotnego charakteru zabawy. Poszczególne elementy zaczęły więc prowadzić ku skojarzeniom z polityką przyjemności. Radość, gra i zabawa jawią się tutaj jako formy oporu oraz strategie radzenia sobie z rzeczywistością naznaczoną napięciami geopolitycznymi, kryzysami ekonomicznymi, społecznymi niepokojami i traumą wojenną. W tym ujęciu zabawa nie jest ucieczką od rzeczywistości, lecz sposobem jej oswajania i odzyskiwania sprawczości w świecie zdominowanym przez doświadczenie zagrożenia.

Obok prac nawiązujących do konfliktów zbrojnych i napięć politycznych znajdują się również realizacje skupione na doświadczeniach osobistych, które mimo swojej intymności okazują się uniwersalne dla określonych grup społecznych. W tym ujęciu odwaga przestaje być rozumiana jako heroiczny gest podejmowany w obliczu historycznych wydarzeń, a staje się codzienną praktyką mierzenia się z własnym ciałem, tożsamością, społecznymi oczekiwaniami czy poczuciem niepewności.

Cykl obrazów Anny Morysiewicz, Olympianism Mikołaja Thiela oraz All Together Now Tomasza Drewicza podejmują właśnie tę tematykę. Artyści kierują uwagę ku relacji człowieka z własną cielesnością i sposobom konstruowania tożsamości. Odwaga ujawnia się tu jako gotowość do konfrontacji z własnymi ograniczeniami, stereotypami oraz normami narzucanymi przez otoczenie. Nie jest spektakularnym aktem sprzeciwu, lecz procesem wymagającym konsekwencji i samoakceptacji. To odwaga bycia widzialnym, zajmowania przestrzeni i wyrażania siebie mimo społecznej presji czy obawy przed oceną.

Temat działania pomimo lęku – zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i artystycznym – podejmuje również Janusz Marciniak. Jego praca w wyjątkowo lapidarny sposób podsumowuje przesłanie wystawy, a zarazem stanowi jeden z jej najbardziej bezpośrednich komentarzy. Już sam tytuł – Odwaga – wskazuje kierunek interpretacji, który następnie zostaje rozwinięty poprzez umieszczony w centrum obrazu napis: „DŁUGO BAŁEM SIĘ NAMALOWAĆ TEN OBRAZ, ALE W KOŃCU ZROBIŁEM TO”. Gest ten balansuje pomiędzy szczerym wyznaniem a autoironicznym komentarzem do procesu twórczego. Jednocześnie sprowadza rozważania o odwadze do ich najbardziej podstawowego wymiaru: wykonania działania mimo obecności strachu. W tym sensie praca Marciniaka staje się niemal definicją hasła przewodniego wystawy i przypomnieniem, że odwaga nie oznacza braku lęku, lecz zdolność do działania pomimo jego istnienia.

Droga w nieznane

Monika Szczygieł, kuratorka „Cyklu o odwadze”, w refleksji nad relacją lęku i odwagi wskazała, że jedno może przemienić się w drugie, jednak „pomiędzy nimi pojawia się nieokreślony stan wyjęty spoza racjonalnej decyzyjności”. Poszukiwanie tego stanu doprowadziło mnie do kolejnej realizowanej w ramach festiwalu wystawy – „Niepewność”. Kuratorowana przez Natalię Wegner i Krzysztofa Ryfę ekspozycja jest efektem współpracy osób artystycznych związanych z Wydziałem Pedagogiczno-Artystycznym w Kaliszu Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Akademią Sztuk Pięknych w Łodzi, Wydziałem Włókiennictwa i Wzornictwa Politechniki Łódzkiej, Akademią Sztuki w Szczecinie, Wydziałem Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Uniwersytetem Artystycznym im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu.

Różnorodność mediów, doświadczeń i podejmowanych tematów nie została podporządkowana jednorodnej interpretacji tytułowego zagadnienia. „Niepewność” jest wystawą wędrowną, prezentowaną po raz pierwszy niespełna rok temu w Galerii Politechnika na Wydziale Chemicznym Politechniki Łódzkiej. Już sam jej międzyuczelniany charakter sugeruje otwartość na wielogłosowość.

Niepewność jest przecież niczym innym jak brakiem informacji – stanem, którego doświadcza również odbiorca poznańskiej odsłony wystawy. Tytuł nie odnosi się wyłącznie do egzystencjalnych czy społecznych wymiarów niepewności, lecz także do samego procesu twórczego: drogi prowadzącej od idei, przez eksperyment i poszukiwanie formy, aż po ostateczną realizację dzieła.

Widać, że kuratorom zależało na zachowaniu indywidualnych perspektyw, wrażliwości artystów i autonomii ich wypowiedzi. Na wystawie znajdziemy zarówno abstrakcyjne obiekty Macieja Jabłońskiego, prace wideo Tomasza Zygmonta, jak i witraże Kazimierza Rocheckiego. Wśród twórców związanych z Poznaniem uwagę zwracają realizacje Roberta Bartela i Jacka Strzeleckiego.

Opowiadacze ulotnego czasu Bartela to instalacja odnosząca się do przemijania i kruchości ludzkiego doświadczenia. Hybrydowa forma rzeźbiarska łączy naturalny kamień, drewno oraz mechanizm zegara. Pod względem formalnym jest popisem pracy z materią, strukturą i kontrastującymi ze sobą tworzywami. W warstwie znaczeniowej staje się refleksją nad ludzką egzystencją oraz niepewnością tego, co dopiero nadejdzie. Druga z rzeźb, Proces, przedstawia moment wchodzenia w nieznane, przekraczania pewnej granicy, zawieszenia pomiędzy decyzją a jej konsekwencjami.

Podobny motyw odnajdujemy w obrazach z cyklu Brama Jacka Strzeleckiego. W ekspresyjnych płótnach utrzymanych w odcieniach głębokiego błękitu można dostrzec zarysy torsów naznaczonych szwami, jakby znajdujących się w stanie nieustannej przemiany. Tytułowa brama nie jest tu wyłącznie architektonicznym motywem, lecz symbolem przejścia – momentu, w którym opuszczamy obszar tego, co oswojone.

Dlaczego właśnie portale, przejścia i granice tak często pojawiają się w pracach odnoszących się do niepewności? Być może dlatego, że niepewność nie jest stanem bezruchu. Przeciwnie – ujawnia się najpełniej w chwili przekraczania progu, kiedy przyszłość pozostaje jeszcze nierozpoznana. Tak jak lęk nie wyklucza odwagi, tak niepewność nie wyklucza podejmowania ryzyka. Może nawet stanowi jego warunek. Wystawa nie proponuje gotowych odpowiedzi ani jednoznacznych interpretacji. Pozostawia widza w przestrzeni pytań, niedomkniętych znaczeń i możliwych scenariuszy. To właśnie w tej otwartej formule tkwi jej największa wartość.

Przerosnąć samą siebie

W przestrzeni niejasności, poddania procesom nieustannego stawania się, lęków i krystalizacji własnej tożsamości osadzone są również prace Magdaleny Moskwy prezentowane na indywidualnej wystawie w Galerii Nowa Scena UAP. „Nie wymyślę dla ciebie nic” to efekt współpracy artystki i kuratora Pawła Dyczkowskiego. Fakt prezentacji prac właśnie w galerii uniwersyteckiej nabiera symbolicznego znaczenia – większość eksponowanych realizacji pochodzi bowiem z okresu studiów Moskwy, czasu intensywnego poszukiwania własnej tożsamości artystycznej, indywidualnej formy wypowiedzi i języka wizualnego. Paradoksalnie jednak dzieła te nie sprawiają wrażenia nieśmiałych prób czy ćwiczeń warsztatowych. Przeciwnie – uderzają dojrzałością, konsekwencją i zaskakującą samoświadomością, która pozwala dostrzec zalążki późniejszej twórczości artystki.

Retrospekcyjna wystawa gromadzi obrazy, hafty, fotografie oraz formy ubioru. Różnorodności zastosowanych mediów nie interpretowałabym jednak jako oznaki formalnych poszukiwań czy niezdecydowania. Bardziej przekonujące wydaje się odczytanie jej jako zdolności do rozproszenia obecności podmiotu – odnajdywania cząstek siebie w kolejnych materiałach, technikach i sposobach obrazowania. Ciało staje się tutaj podstawowym narzędziem refleksji oraz głównym obszarem eksperymentu. Poddawane przekształceniom, fragmentaryzowane i nieustannie negocjujące własną formę, funkcjonuje jako zapis doświadczenia dojrzewania i budowania relacji z samym sobą.

Efemeryczne, drżące figury jawią się niczym cienie pozostawione na płótnach. Pozostawiają po sobie delikatny ślad – rozmytą, szarą sylwetkę zawieszoną pomiędzy kwiecistymi ornamentami tła. Niektóre postacie pozostają wycofane, odwracają się od widza lub znikają w dekoracyjnej strukturze obrazu. Inne odpowiadają pewnym, świadomym spojrzeniem, sugerując proces stopniowego odzyskiwania podmiotowości. Szczególnie intrygujące są pastelowe portrety z pustymi oczodołami, które paradoksalnie emanują trudną do nazwania głębią. Brak nie oznacza tu nieobecności – przeciwnie, staje się przestrzenią projekcji, pamięci i introspekcji.

Z obrazami dialogują projektowane przez Moskwę ubrania. Powielają kompozycje, paletę barwną i charakterystyczne motywy obecne na płótnach, jednocześnie przenosząc je w obszar codzienności i materialnego doświadczenia. Dzięki temu ciało nie pozostaje wyłącznie przedstawionym motywem, lecz staje się także nośnikiem obrazu. Granica między dziełem a jego użytkownikiem zostaje subtelnie zatarta.

Wystawa stanowi znakomite studium procesu – nie tylko procesu stawania się artystką, lecz także procesu osadzania się we własnej tożsamości, mierzenia się z niepewnością i przekuwania doświadczeń w język wizualny. Równocześnie odsłania formalny wymiar powstawania dzieła, pozwalając śledzić drogę od szkicu i pierwszej idei po ukończony obiekt. Poszczególne realizacje układają się w opowieść o dojrzewaniu, w której eksperyment nie jest etapem przejściowym, ale trwałą metodą pracy.

Pokazując prace powstałe blisko trzy dekady temu, Magdalena Moskwa wykazuje się również odwagą. Otwiera przed widzem przestrzeń własnych dawnych niepewności i artystycznych poszukiwań, przypominając, że rozwój twórczy nie przebiega linearnie. W czasie ich powstawania wiele z prezentowanych dziś rozwiązań nie spotykało się z aprobatą środowiska akademickiego. Artystka konsekwentnie eksplorowała jednak alternatywne strategie kompozycyjne i własne sposoby obrazowania, pozostając wierna intuicji mimo dominujących oczekiwań i obowiązujących wzorców.

„Nie wymyślę dla ciebie nic” nie jest sentymentalnym spojrzeniem wstecz ani próbą rozliczenia się z przeszłością. To przede wszystkim opowieść o procesie – o młodzieńczej odwadze do podejmowania ryzyka, o twórczej determinacji i gotowości do podążania własną drogą. Wystawa przypomina, że niepewność nie musi być przeszkodą; może stać się twórczym impulsem, z którego rodzą się najbardziej osobiste i najtrwalsze formy artystycznej wypowiedzi.

Skutki nadmiaru

Nieustanne przeobrażenia i procesy przemiany stanowią również jeden z głównych tematów twórczości Klary Kaczyńskiej. Tym razem jednak dotyczą nie ludzi, lecz przedmiotów – a właściwie produktów uwikłanych w niekończący się obieg produkcji, konsumpcji i odrzucenia. Indywidualna wystawa „Piąte: nie wyrzucaj”, prezentowana w przestrzeni Galerii Duża Scena UAP, koncentruje się na tym, co pozostaje poza głównym nurtem konsumpcyjnego spektaklu. Artystka kieruje uwagę ku obiektom pozornie banalnym, a zarazem niewygodnym: żywności wyłączonej z obiegu, niespełniającej estetycznych norm rynku, stanowiącej efekt nadprodukcji i nadmiaru. Współczesna martwa natura w jej ujęciu przestaje być jedynie ćwiczeniem formalnym, a motyw vanitas zyskuje nowy wymiar. Staje się opowieścią o strefie „pomiędzy” – pomiędzy przydatnością a odpadem, widzialnością a wykluczeniem, obfitością a stratą. To właśnie tę przestrzeń, zwykle wypieraną ze zbiorowej świadomości, Kaczyńska czyni główną bohaterką swoich obrazów.

Najsilniej oddziałującymi pracami na wystawie są monumentalne płótna Dno i Lawina, które można odczytywać jako dwa kolejne etapy tego samego procesu. W obrazie Dno artystka przedstawia moment kumulacji i zapadania się materii. Barwne owoce i warzywa zostają wciągnięte w strukturę przypominającą wir, tracąc swoje pierwotne funkcje i użytkowy charakter. Spiralna kompozycja prowadzi wzrok ku centralnemu punktowi obrazu, wzmacniając wrażenie nieustannego pochłaniania i zagęszczania. Nie jest to jednak wizja rozpadu rozumianego jako zanik. Przeciwnie – rzeczywistość zdaje się tu osiągać stan krytycznego nasycenia, w którym nadmiar nie może już zostać rozproszony. Intensywna kolorystyka i nagromadzenie form potęgują poczucie przesytu, sprawiając, że obraz niemal fizycznie oddziałuje na odbiorcę.

Lawina ukazuje natomiast moment uwolnienia nagromadzonej wcześniej materii. Pieczywo wydostaje się z zamkniętej przestrzeni magazynowej i osuwa w dół kompozycji, tworząc sugestywny obraz niekontrolowanego przepływu. Dynamiczny układ form sprawia wrażenie jakby zgromadzone produkty wymykały się narzuconym im ramom. Szczególnie interesująco wybrzmiewa tu kontrast pomiędzy sztywną, metalową konstrukcją a miękką organicznością chleba. To zestawienie buduje napięcie pomiędzy systemem kontroli i porządku a żywiołowością materii, która nieustannie wymyka się próbom uporządkowania. Obraz nabiera przez to niemal metaforycznego charakteru, stając się opowieścią o pęknięciach i szczelinach obecnych w mechanizmach współczesnej produkcji.

Oba dzieła operują językiem realistycznego przedstawienia, jednak realizm ten nie służy wiernemu odtwarzaniu rzeczywistości. Dzięki kontrastowej palecie barwnej, odważnym kadrom i dynamicznym kompozycjom Kaczyńska skutecznie rozszczelnia pozornie stabilny obraz świata. Artystka nie próbuje porządkować rzeczywistości ani proponować prostych odpowiedzi. Zamiast tego ujawnia jej wewnętrzne sprzeczności: współistnienie nadmiaru i niedoboru, obfitości i marnotrawstwa, tego, co eksponowane, z tym, co ukrywane poza polem widzenia. Siła wystawy nie polega zatem na bezpośredniej krytyce nadprodukcji czy konsumpcjonizmu. Kaczyńska kieruje uwagę ku temu, co pozostaje pomiędzy – ku niewielkiej, lecz znaczącej szczelinie systemu, której istnienie jest powszechnie dostrzegane, ale której konsekwencji wciąż nie chcemy w pełni zobaczyć. Dzięki temu „Piąte: nie wyrzucaj” staje się nie tylko refleksją nad losem odrzuconych produktów, lecz także subtelnym komentarzem do mechanizmów współczesnej kultury nadmiaru.

Cztery wystawy, różne pod względem tematyki i artystycznych postaw, spotykają się w jednym punkcie – geście sprzeciwu. Artyści, reprezentujący odmienne pokolenia i środowiska, kierują uwagę ku temu, co niewygodne: przemianom, lękom, niepewności i doświadczeniu odrzucenia. Ich prace podważają zastane schematy myślenia, buntują się przeciw systemowym ograniczeniom i temu, co społecznie oswojone oraz akceptowane. Właśnie takiej odwagi – zdolności do kwestionowania i przekraczania granic – potrzebuje dziś sztuka.


Wybrane wystawy towarzyszące 2. edycji festiwalu Nowy Obraz:

Wystawa pt. „Cykl o odwadze”
Poczta Artspace
wejście od Al. Marcinkowskiego 5, Poznań
Czas trwania wystawy: 8 maja – 24 maja 2026 roku
Osoby uczestniczące w wystawie: Maciej Andrzejczak, Marcin Berdyszak, Tomasz Drewicz, José Manuel Jiménez Muñoz, Tomasz Kalitko, Celina Kanunnikava, Monika Korona, Tomasz Kucharski, Rafał Łubowski, Janusz Marciniak, Joanna Marcinkowska, Dawid Marszewski, Jakub Matusewicz, Ania Morysewicz, Tomasz Opania, Agnieszka Sowisło-Przybył, Monika Szczygieł, Mikołaj Thiel.
Zespół kuratorski w składzie: Agnieszka Sowisło-Przybył, Monika Korona, Jakub Matusewicz i Monika Szczygieł

Wystawa prac Magdaleny Moskwy pt. „Nie wymyślę dla ciebie nic”
Galeria Duża Scena UAP
Al. Marcinkowskiego 28, Poznań
Czas trwania wystawy: 29 kwietnia – 10 maja 2026 roku
Kurator: Paweł Dyczkowski

Wystawa pt. „Niepewność”
Galeria Aula UAP
Al. Marcinkowskiego 28, Poznań
Czas trwania wystawy: 23 kwietnia – 10 maja 2026
Osoby uczestniczące w wystawie: Robert Bartel, Lidia Głazik, Marek Haładuda, Maciej Jabłoński, Barbara Kaczorowska, Paweł Kiełpiński, Adam Klasa, Piotr Mastalerz, Agata Pełechaty, Kazimierz Rochecki, Waldemar Rudyk, Izabela Rudzka, Krzysztof Ryfa, Jacek Strzelecki, Aleksandra Trzuskolas, Natalia Wegner i Tomasz Zygmont
Kuratorzy: Natalia Wegner i Krzysztof Ryfa

Wystawa prac Klary Kaczyńskiej pt. „Piąte: nie wyrzucaj”
Galeria Duża Scena UAP
ul. Wodna 24, Poznań
Czas trwania wystawy: 29 kwietnia – 10 maja 2026 roku
Kurator: Filip Wierzbicki-Nowak



Zobacz także: