Wystawa końcoworoczna osób studenckich z wydziału Grafiki Artystycznej Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu nosi tytuł Reprodukcja. Zaproponowane prace oddychają osobistym doświadczeniem, a reprodukcja rozumiana jest tu nie jako jałowe powielanie, lecz jako transformacyjny proces podtrzymywania tego, co istotne, poprzez nieustanne przekształcanie. Tytułowa reprodukcja, jak czytamy w kuratorskim wstępie, „dokonuje się poprzez zmianę, ale nie tylko w sensie morfologicznym, lecz także interpretacyjnym”. Ta myśl stanowi klucz do odczytania całej ekspozycji.
Przestrzeń została zagospodarowana tak, aby każdej z prac zapewnić odpowiedni kontekst, a jednocześnie umożliwić dialog z innymi dziełami. Wrażenie robi różnorodność mediów, od tradycyjnego sitodruku i druku cyfrowego, poprzez obiekty przestrzenne oraz instalacje, aż po prace dźwiękowe. Ta wielość form jest spójna z przewodnią ideą reprodukcji jako procesu, który może zachodzić w dowolnym materiale i na każdym poziomie ekspresji.
W swojej pracy pt. „Odkryli w sobie Polskę” Izabela Wróblewska-Stońduk podejmuje temat współczesnego patriotyzmu i narodowej tożsamości. Tytuł zdaje się sugerować ruch i odkrywanie Polski „w sobie”, czyli w wymiarze wewnętrznym, intymnym. Autorka nie daje gotowych odpowiedzi, ale stawia pytania o to, czym jest dzisiaj polskość, gdy tradycyjne jej rozumienie przestaje wystarczać. Zabieg ten jest szczególnie istotny w kontekście dyskursu o narodowym samookreśleniu, który w Polsce bywał w ostatnich latach zdominowany przez polityczne narracje. Wróblewska odwraca ten schemat, proponując spojrzenie od środka.





Wystawa końcoworoczna osób studenckich z wydziału Grafiki Artystycznej Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu nosi tytuł Reprodukcja. Zaproponowane prace oddychają osobistym doświadczeniem, a reprodukcja rozumiana jest tu nie jako jałowe powielanie, lecz jako transformacyjny proces podtrzymywania tego, co istotne, poprzez nieustanne przekształcanie. Tytułowa reprodukcja, jak czytamy w kuratorskim wstępie, „dokonuje się poprzez zmianę, ale nie tylko w sensie morfologicznym, lecz także interpretacyjnym”. Ta myśl stanowi klucz do odczytania całej ekspozycji.
Z kolei „Matka/Matryca” Urszuli Marcinkowskiej to jedna z najsilniejszych wizualnie prac na wystawie i zarówno moja ulubiona. Sitodruk na płótnie składa się z setek reprodukcji wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej pochodzących ze skanów świętych obrazków, tanich, masowo powielanych druków, które, jak zauważa autorka, mają znaczenie ważniejsze od jakości wykonania. Zestawienie tych powtórzeń tworzy gęstą, wręcz namacalną strukturę. Wśród powielonych przedstawień pojawia się archiwalne zdjęcie przypadkowej kobiety z dzieckiem. Fotografia powtarza kompozycję znaną z renesansowych wizerunków Madonn. Marcinkowska pyta o dziedziczenie obrazów, o to, jak kopie kształtują nasze wyobrażenia o kobiecości, opiece i macierzyństwie. Szczególnie poruszający jest moment, gdy wśród religijnych wizerunków pojawia się współczesne zdjęcie i to nagłe zetknięcie porządku sakralnego z codziennym doświadczeniem rozbija bezpieczną powłokę przyzwyczajenia i każe na nowo spojrzeć na rolę matki, zarówno w ikonografii, jak i w realnym życiu. Praca ta jest też inteligentną grą z pojęciem matrycy i tej pierwotnej formy, od której odbijane są kopie. Autorka pokazuje, że matryca sama w sobie może być tworem równie złożonym, co jej odbitki.
Natomiast Barbara Rymarska w pracy „Mam nic do powiedzenia” mierzy się z fenomenem nadmiaru informacji i głosów we współczesnym świecie. W dobie internetu każdy może zabrać głos w każdej sprawie. Autorka zadaje sobie jednak pytanie: co ja mogłabym dodać do tej dyskusji? Odpowiedź, która może być przerażająca, brzmi: nic. Rymarska nie rezygnuje jednak z działania – tworzy pracę o braku, o niemożności wypowiedzenia się, o ciszy, która bywa równie wymowna jak słowa.






Praca jest też ironicznym komentarzem do „ślizgania się” po autorytetach polskiej poezji: cytat z Szymborskiej sąsiaduje z graficznym „Nic dwa razy”, tworząc napięcie między wielkim głosem poetki a milczeniem autorki. Rymarska przyjmuje swoją niewyjątkowość z godnością i, paradoksalnie, właśnie ta akceptacja czyni jej pracę wyjątkową. To także głos w dyskusji o kryzysie autorytetów: gdy kanon poezji przestaje być oczywisty, a głosów są miliony, nic staje się odpowiedzią tyleż uczciwą, co wyzwalającą. Jest w tej postawie coś z etyki minimalizmu, mówienia mniej, ale bardziej treściwie.
Sitodruk „Strefa” Magdaleny Witkowskiej to intymny portret przestrzeni prywatnej, domu jako miejsca pracy i odpoczynku, ale też chaosu i izolacji. Autorka pokazuje swój własny dom jako strefę wyodrębnioną z kontekstu, pozbawioną kontaktu z rzeczywistością zewnętrzną. To miejsce odosobnienia, w którym przedmioty stają się manifestacją potrzeb i tożsamości. Witkowska dokumentuje swój stan, tworząc mapę prywatnego świata, nieco zdeformowanego przez wyobrażenia, ale właśnie przez to bardziej autentycznego. Podobny temat podejmuje także Barbara Rymarska w swojej interpretacji „Strefy”, koncentrując się na strefie dyskomfortu. Sypialnia to symbol bezpieczeństwa, który tutaj zostaje skonfrontowany z surowością bruku i odpadami wielkogabarytowymi. To obraz zakłócenia spokoju przez czynniki zewnętrzne (traumę, depresję), które nieproszone wdzierają się w nasze najintymniejsze przestrzenie. Dialog między dwiema artystkami, które pod tym samym tytułem podejmują pokrewne tematy, jest jednym z ciekawszych momentów wystawy.






Tytuł „Reprodukcja”, jak już wspomniano, nie oznacza tu mechanicznego kopiowania. Kurator Maciej Kurak w swoim tekście, sięgając do inspiracji marksistowskich, wskazuje na reprodukcję jako proces transformacyjny, „przechodzenia w wyższe formy tego, co ekonomiczno-społeczne”. Wystawa jest więc manifestem różnicy: każde powtórzenie jest jednocześnie przekształceniem, a sztuka nie może być przezroczysta wobec rzeczywistości, którą przedstawia.
Ta myśl przenika wszystkie prace. Marcinkowska powiela Matkę Boską, ale w każdym powieleniu coś się zmienia, archaiczny wizerunek konfrontuje z fotografią współczesnej matki. Stefaniak wraca do pokoju dziecięcego, ale nie po to, by go odtworzyć, lecz by zachować go jako żywe wspomnienie. Hajewska odtwarza atmosferę głodu, ale czyni to przez pryzmat dziecięcego doświadczenia. Każda z artystek i artystów podchodzi do reprodukcji i powtórzenia jako do działania twórczego, które z konieczności modyfikuje to, co powielane.
Jak niemal na każdej wystawie zbiorowej, poziom zaprezentowanych prac jest nierównomierny Czasem deklaracje teoretyczne przerastają nieco rzeczywistą wyrazistość plastyczną.
„Reprodukcja” to wystawa ambitna i dojrzała. Osoby artystyczne poruszają tematy ważne społecznie, a przy tym głęboko osobiste, co jest rzadką i cenną umiejętnością. Nie boją się zadawać trudnych pytań o tożsamość, pamięć, głód czy rolę matki, a ich wypowiedzi artystyczne odznaczają się znaczną dojrzałością i wrażliwością.
Najmocniejszymi punktami wystawy są prace Marcinkowskiej „Matka/Matryca” i Rymarskiej „Mam nic do powiedzenia”. Każda na swój sposób najlepiej oddaje ducha wystawy: reprodukcję jako proces transformacji, w którym powtórzenie jest zawsze nowym początkiem.
Wystawę warto odwiedzić zarówno dla znakomitych realizacji graficznych, jak i dla poruszanych tematów. Prace są dowodem na to, że powtórzenie i zmiana mogą iść w parze, i że właśnie na tym polega sens twórczego działania.




Reprodukcja
Wystawa końcoworoczna Wydziału Grafiki Artystycznej UAP (studia stacjonarne i niestacjonarne)
Plac Wielkopolski 10/11, Poznań
Czas trwania: 19.06–28.06.2026
Kurator: Maciej Kurak
Koordynacja: Marta Chudy
Współpraca: Wydział Grafiki Artystycznej UAP, Biuro Promocji UAP, Dział Techniczny UAP, ZKZL